Archiwum 06 maja 2015


maj 06 2015 Materiał wart przedstawienia w tym blogu
Komentarze: 2

Tak, teraz nie będzie tu tyle Bożego... Nie jednak, żeby Boże zaraz było złe. :)

Taa, pewnie znowu nieco nadgiąłem zasady moralne... Ale do rzeczy. Piszę, że tym razem ten materiał trzeba tu koniecznie przedstawić. Swoje zdanie (niestety będzie jak w rozprawce, sory) popieram takim argumentem, iż mój blog nazywa się "życie i życie". A dzisiaj moje PGJ (Prawdziwe Gimbusowe Ja) tak głośno śię drze, że aż podczas pisania musiałem założyć słuchawki. I to nie tyle po to, aby zaraz po zakończeniu formacji notki do tego bloga zacząć grać i odciąć się od globu, raczej aby zagłuszyć mowę PGJ, na przykład: "EJ TY, WEŹ PRZESTAŃ TYLE SIĘ UCZYĆ, ZRÓB SOBIE WRESZCIE JAKĄŚ KONKRETNĄ PRZERWĘ, NO!"." Tia tia tia, myślisz, że przerwa trwa 10 h!", odpowiem. Heh, aż się zrymowało.

Otóż, czemu piszę o PGJ? Bo mam trochę ciężkiego sprzętu do porobienia. Po pierwsze, wydawać się miło, spotkanie MAGISowe nie odbędzie się jutro, acz w czwartek następnego tygodnia (choć nie jestem tego do końca pewien). Ale dano nam zadanie domowe do wypełnienia aż do kolejnego spotkania, aby obrać sobie konkretny cel i trwać w nim właśnie dopóki nie zgromadzimy się znowu w MAGISowe imię. Ja po paru dniach od ustanowienia myślałem o dostrzeganiu Boga na każdym kroku, co parę razy już mi się udało. W każdym razie jest to zadanie naprawdę niełatwe dla mnie, wbrew pozorom. Oczywiście nie pisałem na początku, że nic nie będzie z Bożego, tylko że będzie mniej. :))

Po drugie, otrzymałem dzisiaj pracę na wykonanie prezentacji na za tydzień, czyli w środę. Nie mam zamiaru działać dzisiaj, ale już wkrótce będę do tego zmuszony. Ma to być jakaś prosta (przynajmniej ja tak to przyjąłem) prezentacja o zabytkach jednego mniejszego miasta albo paru mniejszych - nie musi tego być DUŻO, chociaż tyle. No i miastem ma być jakieś miejsce z krajów Europy Południowej, czyli znad Morza Śródziemnego (uff, jak ciężko było wpisać tę nazwę własną :P). Nie wiem, czy temu sprostam, choć przyznać muszę, że miałem już do czynienia z referatami et cetera: nadobowiązkowym referacie o Słowackim z zeszłego roku szkolego, z tych samych czasów mniejszym referaciku z historii i teraźniejszym referacie z fizyki, o sir Izaaku Newtonie (tak, miał tytuł szlachecki).

Po trzecie, wkrótce egzaminy z wiedzy religijnej! Otrzymaliśmy, na początek drugiej klasy, nieduże, cienkie Katechizmy Przygotowujących Się Do Sakramentu Bierzmowania, zwane krótko "białe katechizmy". Mamy znać całą wiedzę opisaną w nich, czyli całą teorię religii, jak np. kiedy nadejdzie Sąd Ostateczny, a raczej jakie przymioty posiada Pan Bóg (wszechmocny, wszechmogący, miłosierny i nie tylko),dlaczego nasz Kościół jest jeden (ma jednego Pana i pasterza, wszędzie tę samą wiarę, sakramenty i naukę) i tak dalej. Oraz różne kwestie z katechizmu pamięciowego, nie tylko 5 warunków dobrej spowiedzi, ale i cnoty Boskie i kardynalne, całe Credo i Skład Apostolski, Rzeczy Ostateczne, grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, Jego dary... Wszystko to będzie tematem USTNEGO egzaminu, który nastąpi już 12 maja, wtorek!!! Na szczęście, nie będzie dużo problemów, przynajmniej co do mnie, z nauką, ponieważ raz już udało mi się (tak!!) nauczyć całego katechizmu pamięciowego może w godzinę... Bardzo mnie umotywowało to zwycięstwo. Myślałem sobie, że z taką głową mógłbym z łatwością zdać wkrótce i maturę. :))))

Nastały czasy naprawdę dla mnie ciężkie, i aż leżeć mi się chce do góry kołami na łóżku i nie myśleć o niczym z tego wszystkiego... Ale chcę działać. Mam motywację zrobienia czegoś, przynajmniej zwykle. (:D) Jeśli wygram... Eee... 21.? No, powiedzmy... 21. wojnę z PGJ, nie będzie za dużo kłopotów z dalszą robotą. Zresztą mam kiedyś harować jak wół i robić prace i poważniejsze od tego lichego czegoś. Pan Bóg ma we mnie spore zamiary. Samo życie, życie i jeszcze raz życie: On próbuje sobie ludzi "w piecu poniżenia". I kropka. Nic na to nie poradzę. Moim zadaniem jest wytrwać w Nim, czyż nie? :)))))

janekkto1024 : :