Archiwum 06 września 2014


wrz 06 2014 Czego znowu, szkoło?!?!
Komentarze: 0

Wiem, że tutejsi Czytelnicy wolą rechotać, ale teraz zapiszę tu coś o aktualnościach ze szkoły. Pewnie to trochę głupie zważywszy na PGJ (co to za skrót, zobaczysz w poprzedniej notce lub na tytule), ale - nie chcę się nudzić i wykorzystać nadany mi przez Niego czas. Tak więc, mam w szkole paru nowych nauczycieli:

Numero uno - Pan Dariusz, nie pamiętam nazwiska, magister od fizyki. Wygląda na osobę bez stresu i z luzem - przynajmniej takie JA mam zdanie, nie zwracam uwagi na ewentualne tajemnice, które mógłby ukrywać. Zresztą napotkałem go niedawno na JEDNEJ lekcji fizyki, może czasem na korytarzu. Trochę brakuje tutaj kontaktów czy znajomości, nie? Tak czy inaczej, łatwo chyba będzie przetrwać pod jego okiem. co dalej, już moment:

Number two - Agnieszka Michalik (chyba) - nauczycielka matematyki. Ta zmiana nie wydaje mi się pozytywna - poprzednia pani o nazwisku Anna Król może miała w sobie coś z tego nazwiska (tzn. rządzić się), ale była kimś porządnym i łatwo było wyzbierać dobrą ocenę. Poza tym, tak jak lubię (:D), tłumaczyła wszystko wykładowczo (no nie, błagam, ja nie mogę tego lubięć, to się wyklucza!). A nowa pani chce wszystkich dostosować, robi ulgi itd. itd. itd... Może mnie to cosik tam pomoże, ale jej wymagania na początek roku związane z powiększonym ACzterowym zeszytem wszystkim sprawi trochę bólu, nawet mnie. W końcu PGJ wciąż się do mnie odzywa... Ale my tu gg (słoneczko), a już zapominam o ostatniej zmianie.

Numer trzy (nareszcie po polsku :P) - pani Pawnik, uczy angielskiego. To już nie wyniszcza nas tak bardzo, bo wcześniej uczyła słabszą grupę naszej klasy (rok temu mieliśmy podział, bo było mnóstwo smarkaczy), więc nie powinno to ludziom z PGJ sprawiać kłopotów. Dużo się nie zmieniło w kwestii sposobu prowadzenia zajęć. I tyle dobrze bo jestem normalnym homo sapiens i wolę się przyzwyczajać, a nie robić rewolucję [i tak jak na razie brakuje mi wojska :)))))))].

Życie jak na razie jest znośne. Poza tym że z czasem poddadzą nas obróbce w celu wydobycia substancji Pana Tadeusza. Niestety - musimy oddawać próbki przez cały czas. Z matematyki, muzyki, języka szwabskiego[;)], fizyki, chemii, geografii, w końcu i biologii...

Cóż, jak na razie tylko jeden pomysł na pokrzepienie serc:

To jest życie. Ale jeszcze się stąd wyrwiecie, w końcu edukacja to bezsens!!!!!

Dziękuję.